212991
Książka
W koszyku
(Europa Środkowa.)
Zresztą nawet lubię te dawno już nieoświetlane ulice i zaułki naszych miast, te straszne, przeżarte alkoholem nocne kawiarnie, te ciasne, przesiąknięte papierosowym dymem bufety w naszych superwolnych pociągach, te bazary i sklepiki kontrolowane jedynie przez reketierów. Te gęby, paszcze, mordy i ryje – kobiece, męskie i na pół dziecięce, tę wielką nocną integracje pijanego narodu, fontanny hojności, miłości, przychylności – tak, oto my – wielka rodzina, mafia: bracia i siostry. Co można dodać? Może jeszcze zrujnowane krajobrazy, z których każdy przypomina taki mniejszy Czarnobyl, coś w rodzaju przemysłowych rumowisk, które w wizjach Tarkowskiego stawały się pomnikami produkcyjnego idiotyzmu. Przepełnione śmietniki, z których każdy zdaje się świadczyć o naszej kulturze, która sama siebie nazywa jedną z najstarszych kultury w Europie. Powszechna lumpenizacja wszystkiego i wszystkich: tandetna rosyjska muzyka, ogolone głowy, spirytus przemysłowy, wybuchy epidemii cholery i brutalności. Ciągłe rozmowy o ucieczce, wyjeździe, o Grecji, Argentynie oraz Włoszech, kombinacje z wizami, beznadziejne kolejki do zachodnich ambasad. Wszystko to widać zbyt wyraźnie, bo wszystko to leży na powierzchni. Czy istnieją jeszcze jakieś głębsze pokłady, czy w ogóle cokolwiek ocalało? A co pozostaje ukraińskiemu pisarzowi w czasach, kiedy marzeniem przeciętnego Ukraińca jest porzucić tę ziemię na zawsze, ten kraj, którego nie żal? Czy i ja miałbym go porzucić? Zmienić język? Przestać pisać?
Status dostępności:
Są egzemplarze dostępne do wypożyczenia: sygn. 821-4 ukr. (1 egz.)
Strefa uwag:
Uwaga ogólna
Zawiera eseje publikowane w Gazecie Wyborczej oraz Krasnogrudzie.
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej